AND SOON THE DARKNESS
(And Soon the Darkness)

Embalmer


Reżyseria:
Robert Fuest

Scenariusz:
Brian Clemens
Terry Nation


Obsada:
Pamela Franklin
Michele Dotrice
Sandor Eles
John Nettleton


Kraj:
Wielka Brytania

Rok produkcji:
1970

Czas trwania:
94 minuty

Zrecenzowano:
16.02.2006

          Upalny dzień, palące słońce, opustoszała wiejska droga, francuska prowincja – takich elementów zwykle nie kojarzy się z filmem grozy, ale w „And Soon the Darkness” stanowią podstawę do wykreowania narastającej z wolna atmosfery zagrożenia. Zrealizowany przez Roberta Fuesta thriller (z horrorem jako takim mający tak naprawdę niewiele punktów stycznych) wszedł na ekrany brytyjskich kin w 1970 roku, ale pozostał przez widownię niezauważony. Z czasem jednak zyskał sobie status filmu kultowego, a także nobliwe miano prekursora głośnego „Spoorloos” (1988) George’a Sluizera.
          Dwie brytyjskie pielęgniarki Jane oraz Cathy, „chcąc poznać prawdziwą Francję”, udają się w podróż rowerową po francuskiej prowincji. Żwawo pedałują drogą mijając opustoszałe wioski, pola i gospodarstwa rolne. Zmęczone wycieczką postanawiają się zatrzymać w przydrożnym lesie, aby przez chwilę odpocząć. Wkrótce pomiędzy przyjaciółkami dochodzi do sprzeczki. Cathy chce jak najszybciej dotrzeć do celu, a Jane pragnie się poopalać i liczy zarazem na to, iż uda jej się porozmawiać z tajemniczym mężczyzną w okularach przeciwsłonecznych, którego obie niewiasty napotkały wcześniej w gospodzie i przy cmentarzu. Zdenerwowana kłótnią dziewczyna rusza w drogę pozostawiając blondwłosą Jane w lasku. Czuje się jednak winna i zatrzymuje się w gospodzie, aby zaczekać na przyjaciółkę. Jane nie pojawia się, a Cathy ogarnia coraz większy niepokój, tym bardziej że właścicielka knajpki usiłuje jej coś przekazać, a ona nie zna dobrze francuskiego. Cathy udaje się wyłowić z dialogu kobiety jedynie dwa angielskie słowa: „bad road” („zła droga”). Pielęgniarka czym prędzej wsiada na rower i wraca do lasu, ale nie zastaje już przyjaciółki. Jane zniknęła, a na ziemi leży tylko jej aparat fotograficzny...
          W przypadku „And Soon the Darkness” im mniej wiemy o fabule, tym lepiej. Film ten różni się od wielu innych dreszcowców przede wszystkim tym, że jego akcja toczy się w biały, upalny dzień na nękanej promieniami słońca drodze. Fuestowi udała się sztuka niebywała, gdyż zamienił urzekający pięknem krajobraz francuskiej prowincji w źródło nadciągającego terroru. O ile rozległe drogi w rejonach rolniczych mogą się nie wydawać z pozoru niebezpieczne, u każdego, kto kiedyklwiek jechał przez bardzo długi czas takimi osamotnionymi i niekończącymi się traktami, w końcu pojawi się poczucie kompletnego wyobcowania i bezbronności. Spora część dialogów w filmie to nieprzetłumaczony język francuski, którego Cathy (poza paroma podstawowymi zwrotami) zupełnie nie zna, nie jest więc w stanie należycie porozumieć się z napotkanymi po drodze osobami. Wzmaga to dodatkowo jej obcość w środowisku, gdzie każdy wydaje się być podejrzany: zagadkowy facet w okularach, farmer pracujący na polu, właściciel kawiarni, starsza Brytyjka, żandarm, ojciec żandarma, itd. Znikoma jest również ilość lokacji, w których toczy się akcja filmu: pusta, skąpana promieniami słońca droga, las, przydrożna gospoda, cmentarz, posterunek policji.
          Sama struktura scenariusza zbliża „And Soon the Darkness” do włoskiego nurtu giallo, podobnie jest w przypadku rozwiązania fabuły. Film jest doskonale zagrany, a zdjęcia Iana Wilsona („Fright”, „Kronos”) są po prostu wyśmienite (drogi rolniczej Francji nigdy przedtem nie wyglądały tak malowniczo i zarazem niebezpiecznie). Kamera często koncentruje się na twarzach bohaterów, przede wszystkim na ich oczach, ciekawie prezentują się ujęcia z samochodu czy z rozwidlenia gałęzi. Zakończenie „And Soon the Darkness” jest raczej zaskakujące i faktycznie przyprawia o dreszcze. Zwolennicy gore mogą utyskiwać na kompletny brak makabry, za to ci, którzy wielbią ponad wszystko powolne narastanie atmosfery grozy będą usatysfakcjonowani. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa dla fana gatunku i ze wszech miar godna polecenia.

Ocena
5/6