LE NOTTI EROTICHE DEI MORTI VIVENTI
(Le Notti Erotiche dei Morti Viventi)

Buio Omega


Reżyseria:
Joe D’Amato

Scenariusz:
George Eastman

Obsada:
Laura Gemser
Mark Shannon
George Eastman
Dirce Funari
Lucia Ramirez


Kraj:
Włochy

Rok produkcji:
1980

Czas trwania:
112 minut

Zrecenzowano:
30.01.2006

          Oto jedno z najbardziej charakterystycznych dzieł świętej pamięci Joe D’Amato – nakręcony na egzotycznej Dominikanie (podobnie jak szereg innych bałaganów z tego okresu) „Erotic Nights of the Living Dead” – klasyczny pokaz tandety, tanich efektów specjalnych i roznegliżowanych panienek.
          Rzecz cała zaczyna się w jakimś szpitalu psychiatrycznym. Obserwujemy tam jednego z pensjonariuszy - obłąkanego Larry’ego O’Harę (George Eastman), który wymyka się na erotyczną schadzkę z jedną z dziewczyn (Dirce Funari). Podczas ich swawoli, akcja przenosi się niespodziewanie i kompletnie od czapy, na łódkę, którą dowodzi wspomniany przed chwilą Larry O’Hara. No i co dalej? Otóż i pewien bogaty biznesmen (Mark Shannon aka Manlio Cersosimo) zamierza wybudować luksusowy hotel na egzotycznej wyspie. Na wyspę zamierza dostać się łódką, której właścicielem jest Larry. Chwile przed podróżą upływają miło i przyjemnie ;) Jednak tuż po dotarciu na wyspę, jurne towarzystwo spotyka tajemniczą Lunę (Laura Gemser), przestrzegającą ich przed wyspą, która wedle jej słów jest przeklęta. Na efekty nie trzeba długo czekać - wkrótce raj na ziemi zapełni się żądnymi krwi zombies. Czas uciekać...
          Ten film jest tak głupi, że aż śmieszny. Dialogi poniżej krytyki, żenujące efekty specjalne i właściwie absolutny brak jakiejkolwiek akcji stawiają „Erotic Nights of the Living Dead” na samym dnie tworów współczesnej kinematografii. Jednakże z drugiej strony, kilka zabawnych pomysłów, główne postacie i ten jeden jedyny D’Amatowski klimat sprawiają, że choć ser ten śmierdzi niemożebnie, to jest o dziwo stosunkowo łatwy do przełknięcia (jak zresztą cały cykl „dominikańskich” porno-horrorów spod ręki dziadka Joe). Na uwagę zasługuje przede wszystkim nader oryginalna scena otwierania szampana przy pomocy waginy (!), wywołująca niewymuszony uśmiech na twarzy. Również setnie się ubawiłem obserwując, jak zombiaki wychodzą spod kilkucentymetrowej warstwy piachu – wszystkie okutane w takie same szmaty. Niewątpliwego blasku temu serkowi dodaje obecność Laury Gemser, bogini, mającej swych oddanych wielbicieli na całym świecie. A jeśli dodać do tego przepiękną sekwencję, w której Laura odgryza penisa Marka Shannona, to już w ogóle nie można narzekać, no nie?
          Teraz dwa słowa o tytule, który – gdy się przyjrzeć bliżej – jest w 2/3 kompletnym nieporozumieniem. Po pierwsze: EROTIC – wbrew temu słowu scen erotycznych tu niekoniecznie dostatek. Wspomnę tylko, że jedyna scena pornograficzna (Mark Shannon + dwie dziwki), została odnaleziona dość niedawno i wklejona do ostatniego wydania DVD.
          Po drugie: NIGHTS – ani jedna scena w tym filmie nie została nakręcona w nocy, a wszelkie rzekomo nocne sekwencje sfilmowano w biały dzień i użyto potem specjalnego filtra (szczęśliwcy posiadający DVD mogą zaznajomić się z dodatkiem pt. „Erotic Sunny Afternoons of the Living Dead”, który rozwieje wszelkie wątpliwości). Jedynie LIVING DEAD to szczera prawda, choć jak już wspomniałem, zombiaki są wyjątkowo mizernej urody i momentami zachowują się cokolwiek niedorzecznie.
          Ostatnie 5 minut wyjaśnia tajemniczy początek dziejący się w psychiatryku i niejako spina to badziewie w jedną całość. Ale wrażenie ogólne – mizeria, niestety mizeria...
          Jeśli macie ochotę na kawałek egzotycznego kina a la Aristide Massaccesi, to śmiało sięgajcie po ten tytuł, a ubawicie się lepiej niż na niejednej komedii. Jeśli zaś chcecie docenić kapkę umiejętności reżyserskich D’Amato, to dajcie sobie spokój i zapuśćcie lepiej „Rosso Sangue” lub „Buio Omega”.

Ocena
2+/6